Dom by Pawe Bokun Lyrics
Rzucony w kąt zeszyt i nożyk
Tak tępy że służy za grzebień
A w oknach soczyste neony
Co w snach wyświetlają mi siebie
I strach że cokolwiek bym stworzył
To myślę o prądzie i chlebie
A głos co brzmi bardziej jak skowyt
Rozgrzebie że...
(Ref.) [x4]
Nie ma tu nic co mogłoby przypomnieć dom
Rodzice kiedyś nam umrą
My kiedyś też dzieciom umrzemy
Więc może czas zacząć się mnożyć
Więc może czas zacząć się dzielić
I trzasnąć tym jak wiekiem z trumną
Wyleczyć ten kac przy niedzieli
Pozbierać szpargały z podłogi
I nie wyć że...
(Ref.) [x4]
Tak tępy że służy za grzebień
A w oknach soczyste neony
Co w snach wyświetlają mi siebie
I strach że cokolwiek bym stworzył
To myślę o prądzie i chlebie
A głos co brzmi bardziej jak skowyt
Rozgrzebie że...
(Ref.) [x4]
Nie ma tu nic co mogłoby przypomnieć dom
Rodzice kiedyś nam umrą
My kiedyś też dzieciom umrzemy
Więc może czas zacząć się mnożyć
Więc może czas zacząć się dzielić
I trzasnąć tym jak wiekiem z trumną
Wyleczyć ten kac przy niedzieli
Pozbierać szpargały z podłogi
I nie wyć że...
(Ref.) [x4]